Jerzy Dudziński, lat 87

Kilka lat temu byłem u syna w USA, gdy rozpoczęły się moje kłopoty z nogami. Amerykańscy lekarze stwierdzili: arterioskleroza w kończynach dolnych i zlecili chelatoterapię. Przeszedłem tam całą kurację i na jej zakończenie usłyszałem radę, by po powrocie do Polski, jeśli to tylko możliwe, co jakiś czas terapię powtarzać.

Na szczęście jest już możliwość, więc korzystam z niej. W gabinecie na Dzikiej w Warszawie wziąłem  34 kroplówki, dawno zapomniałem, co to miażdżycowy ból nóg, a badanie wykazują zupełne zahamowanie choroby.