Zygmunt Barcikowski z Warszawy

Mam 78 lat. Na chelatację zdecydowałem się z czterech powodów. Jestem po zawale, mam miażdzycę, złe krążenie i szumy w uszach.

O chelatacji przeczytałem w gazecie i postanowiłem spróbować. Jako do nowości, podchodziłem do zabiegów nieufnie. Uspokoiłem się, gdy dowiedziałem od mieszkającego w Niemczech syna, że chelatacja jest tam powszechnie stosowana i zabiegi te są refundowane. Wziąłem 41 kroplówek i czuję, jak krew mi przepływa. To niesamowite uczucie.