Andrzej K. z Mińska Mazowieckiego

Na miażdżycę chorowałem 23 lata. Aby przejść 50 metrów, musiałem przystawać kilka razy i odpoczywać. Już dziesięć lat temu lekarz powiedział, że ratunkiem jest amputacja nóg. Jestem dopiero po 7 kroplówce, a czuję, jakbym narodził się od nowa. W sobotę cały dzień kosiłem trawę, a dzisiaj po raz pierwszy przebiegłem do przystanku. Nie wiedziałem, że stopy mogą być tak lekkie. Cały czas nim macham. Chelatacja to ratunek dla mnie.