Zofia Radzimińska z Warszawy

Cierpiałam na niedotlenienie serca, a  na dodatek zimą ubiegłego roku upadłam i straciłam przytomność. Przez długi czas czułam się jak otumaniona: wszystko mi przeszkadzało, bolała mnie głowa, przestałam jeść.

O chelatacji dowiedziałam się z gazety i postanowiłam poddać się terapii. Dzisiaj jestem po 30 kroplówce iczuję, że chelatacja postawiła mnie na nogi. Biorę mniej leków, wrócił mi apetyt i humor, czuję się jak nowonarodzona. Do chelaterapii przekonałam też męża i teraz razem przychodzimy na zabiegi. Mąż miał zdiagnozowaną miażdżycę, cierpi na nadciśnienie i bóle reumatyczne. Jak większość mężczyzn do nowej metody podchodził z dużym sceptycyzmem, ale teraz zaczyna zauważać same plusy.