Andrzej Śliwiński

- emerytowany lekarz anestezjolog

Jestem pacjentem stosującym terapię chelatacyjną od blisko 8 lat.  Zawał serca przeszedłem w roku 2009. Początkowo miałem objawy świadczące, że moje serce niezupełnie wróciło do normy: męczliwość, bóle zamostkowe, złe samopoczucie itp. 
Po blisko roku od zawału zacząłem stosować  terapię chelatową w przychodni przy ul. Dzikiej. 

Początkowo serię 40 kroplówek, po 3 tygodniowo. Muszę przyznać, że moje samopoczucie uległo poprawie, a objawy, które mnie niepokoiły, zaczęły stopniowo ustępować. Od tego czasu ponawiam leczenie 2 razy w roku w krótkich seriach po 8-10 kroplówek i za każdym razem po takiej krótkiej serii moje samopoczucie i wydajność fizyczna ulegają poprawie. Nigdy nie odczuwałem jakichś niepokojących objawów ubocznych, które bym wiązał z terapią chelatową. Uważam, że tego typu terapia korzystnie wpłynęła na stan mojego zdrowia. Od czasu zawału nie miałem objawów świadczących o nawrocie choroby wieńcowej. Zamierzam kontynuować 
terapię, bowiem jestem przeświadczony o jej korzystnym wpływie na moje zdrowie, tym bardziej, że w wielu krajach jest ona znana, a w niektórych jak np. w Niemczech nawet refundowana przez państwo.